czwartek, 23 lutego 2017

260. Jak Oslo stanęło w obliczu zagłady

Pierwszego stycznia tego roku, prawie milion Norwegów usiadło przed telewizorami w oczekiwaniu na nowy serial produkcji NRK, "Valkyrien". Przyznam szczerze, że razem z Ørjanem nie byliśmy w gronie tego miliona. Jakoś nam ta informacja umknęła, szczególnie ze względu na to, że Ørjan uważa norweskie filmy i seriale za dosyć słabe. Oczywiście nie wszystkie, ale zdecydowaną większość. O serialu Valkyrien opowiedział mi mój szef. Opowiadał na tyle ciekawie, że w zeszły piątek usiedliśmy przed telewizorem razem z taco i.. przepadliśmy. Pochłonęliśmy cały sezon w ciągu piątkowej nocy/soboty rano. 

źródło
Nie chcę zdradzać zbyt dużo, ale napiszę parę słów zachęty. Akcja serialu dzieje się w podziemiach Oslo, na opuszczonej stacji T-banen. Norweski lekarz, Ravn szuka lekarstwa na raka, na którego chorowała jego żona. Podziemne laboratorium tworzy przy współpracy ze swoim byłym pacjentem Leifem. W tym samym czasie do podziemi trafia poszukiwany przez policję młody mężczyzna, który właśnie ukradł z banku 63 miliony koron. Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że Leif ma swoją własną teorię na temat świata i cierpliwie czeka na dzień zagłady.

źródło
"Wszyscy wiedzą, że kiedy Titanic tonął, orkiestra nadal grała. Ale tym, z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę jest fakt, że wielu ludzi wybrało wtedy taniec, mimo że wiedzieli, że wszystko jest już stracone. Myśleliśmy tak samo 30 lat temu, kiedy zdecydowaliśmy się nie budować więcej schronów w Norwegii. Mimo tego, że tylko jedna trzecia z nas zmieści się w pomieszczeniach, które mamy, musi nam to wystarczyć. Nie boimy się już bomb atomowych. Przestaliśmy myśleć o tym, co jest dla nas niekomfortowe. Ta cienka linia dzieląca idyllę od chaosu. Historia pokazała, że istnieje 12 rzeczy które mogą sprawić, że wszystko upadnie. Najważniejsze jest przeludnienie. W każdej minucie rodzi się 225 dzieci. Polityka jednego dziecka jest naszą jedyną nadzieją ale nikt nie chce o tym rozmawiać. Numerem drugim są zmiany klimatu. Numerem trzecim: wylesianie. Ziemia uprawna zostaje zniszczona przez erozję i złe wykorzystanie gleb. Nie mamy wystarczająco dużo wody i nie 'sramy' na tą, którą mamy. Dosłownie. Łowimy za dużo ryb i robimy to coraz częściej. Patrząc na to z perspektywy historii, polowaliśmy na zwierzęta zbyt często. Teraz zabijamy tylko zwierzęta mieszkające w klatkach. Ale każdego dnia, gdzieś na świecie jakiś gatunek trafia na listę zagrożonych. Wykorzystujemy maksymalnie fotosyntezę i nie dostajemy wystarczająco dużo tlenu z natury. W Chinach, codziennie na drogi wyjeżdża 50 tysięcy nowych samochodów. Zatrucie jest punktem 11. A ostatnim jest brak energii. I to w tym punkcie można nas najbardziej ugodzić. Jeśli tylko jeden z tych dwunastu zagrożeń osiągnie punkt krytyczny, jesteśmy skończeni. Nie dwanaście, czy pięć lub sześć z nich, tylko jeden. I wtedy łódź zatonie, mimo że my tańczymy..."*

źródło
Po pewnym czasie w podziemiach powstaje klinika, która przyjmuje pacjentów chcących zostać poza systemem. A wszystko aż do dnia, kiedy Oslo staje w obliczu prawdziwego zagrożenia - w mieście przestaje działać prąd, nie ma wody, wybuchają zamieszki. 

Serial dostał świetne opinie krytyków i zaskarbił sobie serca wielu widzów. Wszystkie odcinki są dostępne na stronie NRK oraz w aplikacji mobilnej NRK. I chociaż norweskie gazety zdążyły się już rozprawić z "12 postulatami" i tym, ile w nich prawdy, to serial i jego przekaz zmusza do refleksji nad tym, czy możemy być czegokolwiek pewni. Podziemne Oslo w obliczu zagłady - jestem na tak!



źródła:
http://www.vg.no/rampelys/tv/anmeldelse/tv-anmeldelse-valkyrien-uro-under-oslo/a/23886565/
http://www.dagbladet.no/kultur/sterk-apning-for-nrks-nye-dramasatsing/66584422
* Tłumaczenie własne za: https://tv.nrk.no/serie/valkyrien/kmte40000312/sesong-1/episode-1# 

2 komentarze:

  1. W przypadku Valkyrien jestem akurat kompletnie odmiennego zdania ;) Uważam, że norweskie filmy i seriale za zazwyczaj świetne (zarówno te komediowe, jak i "poważniejsze"), ale Valkyrien byłam zawiedziona. Sam pomysł jest niezły, zdjęcia są świetne, aktorzy również na plus, ale fabuła mniej więcej od połowy robi się nieco zabawna i jest zbyt dużo absurdalnych sytuacji. Podobnego zdania są moi norwescy i polscy znajomi, więc jak widać opinie sa mocno podzielone... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas irytowała strasznie córka lekarza :D

      Usuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)